Postanowiłam założyć nowy wątek odnośnie tworzenia wizerunku marki w branży budowlanej. Jak już mówiłam, tak jak firmy odzieżowe, branża budowlana stosuje taką samą taktykę, przejmując nazwy obcojęzyczne. Mamy: Kopp'a, Art Complex, Budimex. Dodatkowo stosuje się tutaj łączenia nazwisk lub czynności, które oferuje dana firma z sufiksami - bud, mex, stal. Nic twórczego. Skąd się wzięła taka polityka? Czy łatwiej zapamiętać ludziom takie nazwy?
Co do samego budowania marki to mam obawy, że trudno w takiej branży budować wizerunek marki w Internecie? Jak wykorzystać social media do promocji firmy specjalizującej się w sprzedaży podłóg?
Skąd ta polityka? Wydaje mi się, ze chodzi tu po prostu o skojarzenia. Nazwa powinna być krótka i kojarzyć się ze specyfiką firmy. Niestety ostatnio widać zbyt dużo naleciałości do naszego ojczystego języka. Większość rzeczy, nazw firm, które mają jakiś fragment lub całe słówko w obcym języku (często angielskim) jest takie cool. I właśnie, nawet w potocznym języku używa się wstawek z np. angielskiego.
Ale czy te angielskie wtręty to tylko po to, by lepiej sprzedać nazwę firmy? Przy takim zatrzęsieniu konkurencji moim zdaniem taka taktyka już się nie sprawdza, skoro wszyscy tak robią. trzeba postawić na nowe działania.
I dlatego firmy coraz częściej w ostatnim czasie do nazw swojej firmy "wklejają" także słowa z innych języków: włoski, francuski. Wszystko to kojarzy się nie tylko z polskością. Może źle to określiłam, spotykam się z klientami, którzy coraz częściej narzekają na jakość polskich wyrobów, a jak słyszą taką obco brzmiącą nazwę, to od razu jest inaczej. Choć nie we wszystkich typach działalności tak jest, np. produkty spożywcze wolimy kupować polskie, bo jest ostatnio zbyt duże zatrzęsienie chińszczyzny.
I tak koło się zamyka, bo skoro firma x ma super nazwę z naleciałościami obcego języka, to firma y nie może "odbiegać". To jest takie trendy, na topie.
Także wydaje mi się, ze warto by było skończyć tego typu praktyki, bo za bardzo wzorujemy się na zagranicy, a nie zastanowimy się nad tym ile ciekawych nazw można wymyślić korzystając tylko z rodzimego języka.
Tylko jak wtedy "sprzedać" firmę? Ludzie z tej branży boją się nowinek. Uważają, że jeśli mają stronę www i kilka banerów, to już są na wysokim poziomie. I tyle wystarczy, by pozyskać klienta.
Nalezy wymyślić nazwę firmy tylko z polskimi słowami, do tego fajny slogan reklamowy o zaletach korzystania z usług takiej firmy, że to, co polskie jest solidne, trwałe, niezawodne, itd. Może coś w stylu "My nie wstydzimy się polskości - my tą polskość codziennie budujemy"
Ale reklamy oglądamy codziennie, i już przestaliśmy zwracać na nie uwagę (mówię o plakatach i billboardach). Może czas pomyśleć o jakiejś innej formie. Przecież klientowi, który kupuję dajmy na to młot pneumatyczny nie zależy na dobrym haśle, tylko, żeby sprawnie działał. Zatem sięga do internetu i szuka opinii na temat danego młota. Reklama tu się nie przyda, może być wsparciem a nie głównym orężem.
Branża budowlana w Polsce jeszcze nie wkroczyła na poważnie do Sieci. Nadal wygląda to dosyć marnie. Po części się nie dziwie... zwykle są to osoby, które nie są aktywni w Sieci. Zatem nie znają tego medium na tyle. Sądzą cały czas, że jest to zabawka dla młodych.
Jesteście na Facebooku? Wpiszcie w szukajkę na FB "Ytong budowa" jest to jedno z najnowszych działań w Sieci przez koncern Xella - jak zobaczycie budowlanka chce! ale jeszcze musi minąć trochę czasu, zanim w tym segmencie wszystko się rozkręci.
Bo tak jest. Chcą ale nie wiedzą jak. A przecież działania na społecznościówkach jest dużo tańsze niż kupowanie drogich kampanii reklamowych. Zresztą jak widać to z najnowszych badań social media przejmują firmy i użytkowników od wyszukiwarek i wielkich portali: http://www.epr.pl/social-...gu,25097,1.html
Z budowlanką w internecie to raczej ciężko większość ludzi, których znam i prowadzą swoje firmy budowlane w rzeczywistości średnio obsługuje komputer a co dopiero myślenie na temat jakieś większej kampanii marketingowej.
Dołączył: 11 Lip 2011 Posty: 297 Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: Wto Wrz 06, 2011 3:35 pm
Ytong w ogóle ma świetny PR, nie tylko na Facebooku. Poczytajcie o ich niekonwencjonalnych konferencjach prasowych, czy akcjach charytatywnych. Skoro, jak sami mówicie, po research'u rynku, wydać można opinię, że firmy budowlane słabo opanowały Internet, to jest to tylko WIELKA szansa na jego zawładnięcie w tej branży. Im szybciej tym lepiej.
Wiek: 38 Dołączył: 25 Sty 2012 Posty: 4 Skąd: Kraków
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 4:25 am Wizerunek marki w branży budowlanej - trudne?
Coś w tym jest, że firmy budowlane wypadają nieco blado jak dotychczas w internecie, bo właścicielom na tym specjalnie nie zależy. Piszecie tutaj o tym, że budowlańcy są to ludzie ciency w zakresie internetu. Może i tak, ale przecież nie są to idioci. I jeżeli by chcieli to by zatrudnili studencika, czy nawet firmę, która by im zrobiła porządną stronę www, no i cały marketing w sieci. Czemu jednak wypada to tak blado?
Mam kolegę, który trudni się branżą pokrewną, bo transportem materiałów budowlanych. Gdy go zapytałem, czemu nie ma strony www - odpowiedział : "A po co? Mam tyle kontaktów poza internetem, spis telefonów, klientów w kajecie, ze mi wystarczy." takie myślenie zaściankowe.
Chociaz nie mozna jednak tego tematu generalizować. Znalazłem stronę poniżej
http://www.artreko.pl/
Może nie cudowna, ale jak widać da się zaistnieć w sieci. A jak by dobrze poszukał , to i na Facebooku coś by się o budowlance znalazło i na golden line, i jeszcze gdzieś indziej.
Dołączył: 11 Lip 2011 Posty: 297 Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 7:24 pm
Hmmm pytanie czy to zaściankowe. Spotkałem takich ludzi i ich firmy, o których mówisz. Nie mają strony w internecie, nie żyją w social media, mają różne branże (niektóre nawet idealne do e-marketingu). Na odpowiedź o działania w Internecie, odpowiadają tak jak mówisz - Po Co mi to ?. Mają taką rzesze stałych klientów, partnerów, znajomych itd., że jej zwiększenie skutkowałoby 'przymusem' rozrostu firmy o nowych pracowników. A im tak jest dobrze. Żyją na przyzwoitej stopie, nie gonią, mają czas na swoje przyjemności. Nie od dziś wiadomo, że w ich przypadku (i nie tylko) marketing rekomendacji to najsilniejsza broń.:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum